Witaj!

Jeśli tutaj trafiłeś to na pewno poszukujesz informacji o mediach i reklamie. Na moim blogu znajdziesz wiele ciekawych artykułów na ten temat.
Mam nadzieję, że spodoba Ci się sposób w jaki prowadzę bloga i zostaniesz moim cztelnikiem na dłużej!

Witaj!

Jeśli tutaj trafiłeś to na pewno poszukujesz informacji o mediach i reklamie. Na moim blogu znajdziesz wiele ciekawych artykułów na ten temat.
Mam nadzieję, że spodoba Ci się sposób w jaki prowadzę bloga i zostaniesz moim cztelnikiem na dłużej!

Witaj!

Jeśli tutaj trafiłeś to na pewno poszukujesz informacji o mediach i reklamie. Na moim blogu znajdziesz wiele ciekawych artykułów na ten temat.
Mam nadzieję, że spodoba Ci się sposób w jaki prowadzę bloga i zostaniesz moim cztelnikiem na dłużej!

Witaj!

Jeśli tutaj trafiłeś to na pewno poszukujesz informacji o mediach i reklamie. Na moim blogu znajdziesz wiele ciekawych artykułów na ten temat.
Mam nadzieję, że spodoba Ci się sposób w jaki prowadzę bloga i zostaniesz moim cztelnikiem na dłużej!

Witaj!

Jeśli tutaj trafiłeś to na pewno poszukujesz informacji o mediach i reklamie. Na moim blogu znajdziesz wiele ciekawych artykułów na ten temat.
Mam nadzieję, że spodoba Ci się sposób w jaki prowadzę bloga i zostaniesz moim cztelnikiem na dłużej!

 

PODDANIE BADANIU

Przyjechał więc Czytelnik do Stanów Zjednoczonych i z miejsca poprosił, by zaprowadzić go na mecz baseballu. Chce poddać baseball naukowemu badaniu. Po­nieważ nie chce, aby nad badaniami zaciążyły jego własne, z góry przyjęte założe­nia, zażądał, żeby nie wyjaśniać mu sensu i reguł gry. Pragnie zachować obiekty­wizm i dojść do bezstronnych wniosków. Jako tradycyjnie wykształcony badacz, więc ktoś, kto szuka uniwersalnych uogólnień, decyduje się uporządkować obser­wacje, licząc, jak często zdarzenie A następuje po zdarzeniu B, B po C, A po B itd. Ma nadzieję ustalić w ten sposób jakieś korelacje i dojść do rozsądnych uogólnień przyczynowo-skutkowych. (W podobny sposób pedagodzy próbują znaleźć związ­ki przyczynowe między zmiennymi w rodzaju ilorazu inteligencji, pochodzenia społecznego i osiągnięciami szkolnymi.)

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

W APARATURZE POJĘCIOWEJ

W miarę zbierania danych narastają pro­blemy. Ponieważ badacz nie zna pojęcia „sportowego kibicowania”, nie zna też po­jęć pokrewnych, jak „kibic” i „doping”. A że gospodarz nie powiedział mu nic grze i jej regułach, nie rozumie pojęć właściwych baseballowi. W aparaturze po­jęciowej badacza brakuje takich pojęć, jak „uderzenie”, „miotacz”, „kij”, „baza”. Bez tych pojęć nie wiadomo nawet, które zdarzenia uznać za istotne, i które uwzględnić w danych z obserwacji. Trudności te zwielokrotnia fakt, że badacz nie zdaje sobie nawet sprawy, że potrzebne jest mu pojęcie „sportowego kibicowania”, nie uświadamia więc sobie istnienia głównej przeszkody w zrozumieniu gry – nie wie, że nie wie, choć zapewne wie co innego – że nie zna jej reguł.Nieświadom faktu, że istnieje fundamentalna różnica w pojmowaniu „sportu” przez niego i przez Amerykanów, badacz na początku założył, że każdy bierze udział w grze.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

KIBICE I GRACZE

Każdy”, czyli, mówiąc językiem kultury amerykańskiej, kibice gracze na równi. Wskutek takiej luki w wiedzy zdarzenia rozgrywające się przed oczyma badacza wydają mu się z gruntu pogmatwane. Rzuca się i łapie piłkę. Nie­którzy gracze biegają od jednego zaznaczonego pola do drugiego. Jacyś dwaj rzuca­ją do siebie piłkę. Dwaj inni machają kijami – jeden stojąc, drugi klęcząc. Inni wy­konują ruchy i poruszają rękoma, jakby chcieli zatrzymać samochód albo błogosławili tiawę. A jeszcze inni wlewają w siebie tyle piwa, ile się 2xnieści w brzuchu.Po dokładniejszym przyjrzeniu się niektóre fragmenty tego dziwnego i pogma­twanego obrazu nabierają jasności.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

W MIARĘ LICZENIA

Badacz zauważył, że kiedy ci, którzy rzucali na boisku piłką, schodzą z boiska, to siadają na miejscach poniżej poziomu boiska, a ci, którzy zajmują miejsca powyżej poziomu boiska, podnoszą się, żeby dostać na­stępną puszkę piwa; badacz zaczyna podejrzewać, że między tymi dwoma zdarze­niami istnieje jakiś związek. W miarę liczenia tych zdarzeń zaczyna się mu wyda­wać, że korelacja między nimi ma związek z innymi zdarzeniami, jakie zachodzą jednocześnie z „piciem piwa” i „siadaniem”. Na przykład wygląda na to, że istnieje zależność między tym, ile razy gracz, który stojąc macha kijem, uniknie trafienia w piłkę, a liczbą aktów siadania i picia piwa. Korelacja ta jest znacząca, ale niezu­pełna. Czasami graczowi rzucającemu piłkę udaje się trafić w kij, a jednak wciąż siada i pije piwo.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PEŁNA KORELACJA

Pełna korelacja jednak była: jeżeli zdarzyło się trzy razy, że po przypominających autostopowicza ruchach gracza krzyknięto „aut”, jacyś gracze siadali. Zachowanie tego gracza korelowało wyraźnie z wzrastającym spożyciem piwa. Badacz doszedł do wniosku, że choć nie ma bezpośredniego związku między siadaniem i piciem piwa, to związek pośredni istnieje. Sprawcą jednego i drugiego jest ten kiwający się gracz.Pod koniec meczu badacz z naręczem wykresów i tabel opowiada swemu go­spodarzowi wszystko, czego dowiedział się o amerykańskiej grze – baseballu. Przy­znaje, że długa przed nim jeszcze droga, nim potrafi wyjaśnić wszystko, przekona­ny jest jednak, że początek jest obiecujący. Gospodarz wydaje się urzeczony obliczeniami statystycznymi i uprzejmie chwali warsztat metodologiczny badacza. „Szkoda tylko – dodaje łagodnie – że niczego nie dowiedziałeś się o baseballu”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

IMPONUJĄCE STATYSTYKI

To oczywiście racja. Badacz nie zauważył mimo imponujących statystyk, o co chodzi w grze i co kryje się za zaobserwowanym zdarzeniami. Nie dowiedział się, ja­kie mają zamiary ci, którzy rzeczywiście grają, i ci, którzy tylko się przyglądają. Po prostu nie udało się natrafić na istotne rozróżnienie między uczestnikami i obserwato­rami czynności gry. Innymi słowy, badacz nie zrozumiał reguł rozgrywania meczu ba­seballu ani „reguł” oglądania meczu. Są reguły tak samo rozumiane przez wszystkich grających, dzięki którym baseball jest taka grą, jakąjest, i są niepisane „reguły” kibi­cowania. Pedagog interpretatywista utrzymywać będzie, że tak samo rzecz ma się wtedy, kiedy staramy się zrozumieć zachowanie w klasie uczniów i nauczycieli.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ŻEBY ZROZUMIEĆ GRĘ

Żeby zrozumieć baseball do końca, trzeba po pierwsze zrozumieć, o co chodzi graczom, kiedy wykonują dane czynności, a to z kolei wymaga poznania reguł gry; reguły gry trzeba widzieć przez pryzmat działań graczy, a działania graczy przez pryzmat reguł. Jeśli chce się zrozumieć „grę” zawodnika baseballu lub „grę” kibica baseballu, zrozumieć trzeba dwa zbiory informacji. Pierwszy: odwołując się do re­guł „gry”, w którą grają, należy nadać sens zamiarom i celom pojedynczych osób. Drugi: poznać reguły „gry” baseballisty i reguły „gry” kibica. Odwołanie się do „re­guł gry” pomaga pojąć niektóre z czynników uwikłanych w interpretację dowolnej społecznej aktywności, zarówno sportu – „bycia koszykarzem” i „bycia kibicem”, jak i kształcenia – „bycia uczniem” i „bycia nauczycielem”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ISTOTNA POMYŁKA

Nim postąpimy dalej, powinniśmy zastanowić się nad pewną istotną pomyłką popełnioną przez badacza-obserwatora meczu baseballu. Obserwując zależności między miotaczem i wybijaczem, pomylił ich zamiary. Wydawało mu się, że mio­tacz stara się trafić w kij wybijacza, a wybijacz stara się uniknąć trafienia. Prosta analiza ich ruchów nie mówi, że w takiej interpretacji jest coś złego. Pomyłka obra­ca wszystko o 180°; to coś zupełnie innego, kiedy sądzi się, że miotacz celuje w kij, niż kiedy zakłada się, że odbijacz celuje w piłkę. W drugim przypadku gra się w ba­seball, w pierwszym – nie. Obserwacja i wyliczenie korelacji surowych czynności nie dadzą odpowiedzi, z którym przypadkiem mamy do czynienia. Oto dziecko sta­le odpowiada błędnie na pytania. Czy dlatego, że nie wie, czy żeby zwrócić na sie­bie uwagę? Częścią gry „w lekcję” jest starać się odpowiedzieć poprawnie na pyta­nia. Starania, by odpowiedzieć błędnie, nie należą do tej gry.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn